14.12.2014, Warszawa.

 

Sławomir Czarnecki (*1949), warszawski kompozytor i pedagog, nie po raz pierwszy wziął na warsztat polską muzykę tradycyjną. Nie jest awangardzistą, nie poszukuje nowości, mówi, że jego twórczość wyraża poszanowanie dla wielkiej europejskiej tradycji muzycznej. Także jego najnowszy utwór – Silesia-Trio (2014), powstały dla Tria Śląskiego, nie wyprzedza czasów modernistycznych. Utwór wykonano po raz pierwszy 14 grudnia w kameralnej sali Mazowieckiego Instytutu Kultury w Warszawie. Wystąpili: Roman Widaszek (klarnet), Tadeusz Tomaszewski (róg) oraz Joanna Domańska (fortepian).

Już pierwsze takty pokazały, że będziemy mieć do czynienia z syntezą rozmaitych zdobyczy muzyki poważnej tworzonej między pierwszymi połowami XIX a XX wieku. Co więcej, usłyszeliśmy też rodzimą muzykę ludową, a dokładniej tę pochodzącą – tak jak zespół, dla którego kompozycja powstała – ze Śląska. Pierwsza część Silesia-Trio to Brillante; nie zabrakło więc kantyleny i romantycznego szafarzu stylów, a także zmysłu La Belle Époque. Lento wykorzystuje śląską melodię ludową Nie mogę się dowiedzieć. Nie ma w tej muzyce jednak dosłowności, materiał muzyczny kompozycji nie naśladuje ludowości – a tworzy – na jej fundamencie osobną jakość. W żwawym Allegretto marcato odnajdziemy inspiracje muzyką z polskich gór – ze Śląska Beskidzkiego, można usłyszeć też wpływy klasyków początku XX wieku, ze Strawińskim na czele.

Mieliśmy do czynienia z kolejnym studium nad muzyką przeszłości: nie wykonywaną już według swych pierwotnych ról, będącą już jedynie artefaktem i szlachetnym dorobkiem narodu – mowa o muzyce ludowej, oraz nad muzyką już dziś, w XXI wieku, nie tworzoną. Pamiętajmy jednak, że utwór neoklasyczny, taki jak Silesia-Trio, nie oznacza wcale nudny. A jeśli jest przyzwoicie wykonany, tak jak zrobili to katowiccy muzycy, to można pozostać zadowolonym.

 

 

Program MKiDN „Zamówienia kompozytorskie” realizowany przez IMIT.