Są sprawy o tej samej nazwie, o tej samej treści, funkcji i organizacji, a przecież różne, ponieważ w różnych krajach, państwach, społeczeństwach, narodach, różnie są uwarunkowane. Można z tego banalnego stwierdzenia wyciągnąć dwa przeciwstawne wnioski: zajmować się tylko swoim albo też nie tylko swoim, lecz z pożytkiem dla swojego. Zawsze dziwił mnie w Polsce brak tekstów o danej sytuacji gdzieindziej, na przykład o edukacji muzycznej we Francji albo muzyce kameralnej w Szwajcarii; porównania uruchomiają przecież sposoby myślenia na ten sam temat, uniemożliwiając czasem u nas opóźnienia tego samego o całą epokę, i tym podobne. Ważne są przy tym nie tylko uzasadnione czy nieuzasadnione różnice, ale uświadamianie sobie potrzebnego kierunku zmian. W technice jest to całkiem oczywiste, w humanistyce nie zawsze.

Na koniec roku American Musicological Society wydało, jak zwykle, obszerną broszurę 2013 Directory, a co zawiera – dla ciekawości – podam, w finale zaś streszczę, ledwie... dziesięć procent. Zatem czytamy m.in.: (1) Funkcje kierownicze z pełnym spisem nazwisk: Dyrekcja, Rada (sekretarz, członkowie, członkowie kapituł regionalnych, członkowie-studenci); (2) Wydawcy „Journal of the American Musicological Society”; redaktorzy i rada wydawnicza; (3) Archiwum; […] (6) Sześć Komitetów: Dorocznej Konferencji, Spraw Komitetów, Komunikacji i Rozwoju, Spraw członkowskich, Rozwoju profesjonalnego, Komitet internetowej technologii; czytamy też o komitetach związanych z Konferencją obecnego roku i przyszłego, istnieją także inne liczne Komitety: Członkostwa, Nagród, Grantów, Publikacji, nadto Spraw RISM, Różnorodności kulturowych, Edukacji, Historii Stowarzyszenia, Komitet pism pośmiertnych, Komitet tematyki żeńskiej i gender, Finansów; (8) Lista członków honorowych (od 1962 roku); (9) Lista członków korespondentów (od 1937 roku, zainicjowana Guidonem Adlerem [!]); (10) Lista Prezydentów AMS (od 1935 roku); (11) Kalendarz Konferencji Dorocznych (do 2016 roku); (12) Lista możliwych aplikacji z określeniem ich charakteru oraz z podaniem końcowej daty złożenia wniosku; (13) Lista kilkunastu nagród (z podaniem ich tematyki oraz daty nominacji); (14) Lista Grantów obejmujących podróże (z określeniem rodzaju badań oraz ich miejsca); […] (19) Publikacje książkowe AMS dostępne bezpośrednio w AMS; (20) Statut AMS; (21) zobacz przy końcu tego tekstu; (22) Obowiązujące zasady wykorzystania materiałów muzycznych, podlegających prawu copyrightu; (23) Lista około trzech i pół tysiąca członków AMS (ich adresy telefony, faksy, e-maile); (24) Lista dziesięciu książek, wydanych przy subwencji AMS.

(21) Punktowi temu poświęcimy tutaj chwilę uwagi, ponieważ jego tekst nie odnosi się wyłącznie do muzykologów amerykańskich, ale (chyba) do wszystkich. Otóż punkt (21) nosi, ni mniej ni więcej, nazwę: „PRZEWODNIK ETYCZNEGO PROWADZENIA SIĘ”. Pochodzi z 1997 roku, ogłoszony był wówczas przez Zespół Dyrektorów Stowarzyszenia AMS. Czytamy, jak w siedmiu punktach ujęte zostały jego zasady: „(1) wolność badawcza i najszersze możliwe dojścia do potrzebnych informacji; (2) uczciwość i integralność własna w badaniu naukowym, w ocenie i przekazie rezultatów; (3) respektowanie rozmaitości badawczych punktów widzenia, oraz potencjalnej wartości badania naukowego każdego aspektu muzycznego i każdej tematyki z muzyką związanej; (4) uznanie intelektualnych własności innych uczonych, instytucji i wydawców, kompozytorów, wykonawców i sprawozdawców; (5) sprawiedliwe i uczciwe ocenianie kolegów i studentów; (6) unikanie jakiegokolwiek przejawiania się konfliktu w trybie oceniania efektów pracy kolegów i studentów; (7) zaangażowanie własne w udzielaniu kolegom i studentom równie dogodnych sposobności pełnego uczestniczenia we wspólnocie zawodowej”.

Książeczka powiada, iż oczekuje się od członków Stowarzyszenia stosowania podanych norm nie tylko w swej własnej pracy naukowej, lecz i w całym swym postępowaniu. Ale kto właściwie oczekuje? Sąd koleżeński? Przebywa przecież z zasady daleko. Znam jednak inny mechanizm – zawieszony nad głową termometr etyczny – pokazujący temperaturę etyczną właściciela owej głowy i jej ewentualne wahania. Jest zawieszony w górze, widoczny dla innych, jak zegar na dworcu kolejowym. Pokazuje, kto się do etyki spóźnił.

Zasady etyczne są w tej książeczce dostosowane do różnorodnych aspektów pracy muzykologa: badań, które prowadzi; źródeł, z których korzysta; tekstów, które pisze; projektów, które snuje. Musi wiedzieć, że zegarów jest co niemiara, a mierzą zawsze. Korporacja dba o swe zdrowie. A nawet o cudze. Ostatni punkt, po kilkudziesięciu innych, mówi nie mniej i nie więcej: „Instytucjonalne postępowanie winno rozciągnąć swe kurtuazje i określone przywileje tak, żeby objęły niezależnych i wizytujących naukowców z innych instytucji. W szczególności dojście do księgozbiorów i archiwów jest sprawą żywotną dla naukowców, zatem instytucje winny je maksymalnie ułatwić wymienionym osobom”.

 

Nr 01/2014