03.06.2016 \ Katowice

 

Wieczór w Filharmonii Śląskiej okazał się być prawdziwym świętem kameralistyki – Śląska Orkiestra Kameralna obchodziła trzydziestopięciolecie swojej działalności. Część artystyczną poprzedziła gala, podczas której publiczność zobaczyła film poświęcony historii i osiągnięciom zespołu. Jubilatom złożono również życzenia oraz podziękowania, których szczególnym wyrazem były odznaczenia przyznane  przez Prezydenta RP oraz Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 

ŚOK pod batutą Roberta Kabary zaproponowała program godny tych wyróżnień, pozwalający kameralistom na prezentację swych umiejętności, wypracowanych i doskonalonych przez długie lata. Na początek – Mozart i Symfonia B-dur KV 319. Krytycy wielokrotnie podkreślali, że wykonania klasyka wiedeńskiego należą do jednych z najmocniejszych stron ŚOK: w sposób wyjątkowy czuje jego muzykę, ujmując interpretacyjną prostotą i elegancją. Nie inaczej było i tym razem. Orkiestra mogła też urzekać wyrównanym kolorytem brzmienia oraz plastycznością narracji muzycznej, co szczególnie imponowało w kolejnych punktach programu – dwóch kompozycjach Dymitra Szostakowicza. 

Zespół wziął na warsztat jego Symfonię kameralną op. 110b, w istocie będącą orkiestrową wersją jego słynnego VIII Kwartetu smyczkowego. Zespół znakomicie odnalazł się w dramaturgii dzieła, grając go z godną podziwu dbałością o każdy szczegół i utrzymując tę muzykę w nieustannym napięciu. Mogłoby się wydawać, że w ostatnim punkcie programu wykonawcom trudno będzie dorównać wcześniejszej prezentacji, jednak ŚOK w Koncercie na fortepian, trąbkę i orkiestrę smyczkową c-moll op. 35 Rosjanina spisała się doskonale, dając popis najwyższej próby. Wręcz elektryzująco wypadła kalejdoskopowa, pełna ironii, szalona ostatnia część Allegro con brio. W tym porywającym galopie pianistka Beata Bilińska zachwyciła techniczną biegłością, siłą brzmienia oraz niezwykle elastycznym poruszaniem się między kolejnymi zróżnicowanymi stylistycznie pomysłami Szostakowicza. Warto pochwalić również występ trębacza Jana Harasimowicza (zwłaszcza w finale), który był świetnym partnerem dla fortepianu. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak życzyć ŚOK kolejnych jubileuszy w tak znakomitej formie!

 

Czerwiec 2016