29.10.2013, Kielce.

W sali Filharmonii Świętokrzyskiej zespół Kwadrofonik wykonał po raz pierwszy cztery nowe utwory Agnieszki Stulgińskiej, Macieja Jabłońskiego, Jarosława Siwińskiego i Wojciecha Blecharza. Choć każdy z kompozytorów rozwija odmienną estetykę muzyczną, koncert okazał się bardzo spójny. Cechowała go aura rytuału, powracały też pewne elementy pozamuzyczne.

Kompozycja Faza N. Rem Agnieszki Stulgińskiej, będąca dźwiękowo-wizualną interpretacją procesów zachodzących w mózgu podczas snu, okazała się również studium nad gestem oraz fizyczną stroną wykonywania muzyki. Utwór rozpoczął się efektownym, rytmicznym wstępem, w którym wyraziste, zmienne akcenty perkusji dopełniały głuche uderzenia w klawiatury całkowicie wytłumionych fortepianów. Kompozytorka nie poprzestała jednak na oddzieleniu gestu od dźwięku i zwróceniu uwagi na próżny wysiłek oraz fizyczną niemoc (często doświadczane w trakcie snu). W utworze przenikały się rzeczywistości realna i wirtualna – Stulgińska wykorzystała dźwięki elektroniczne oraz wideo, by jeszcze bardziej skomplikować sieć zależności między dźwiękiem, obrazem, gestem i jego efektem, zjawiskami rzeczywistymi i urojonymi. Muzyka Agnieszki Stulgińskiej pisana jest swobodnie, kompozytorka operuje przede wszystkim barwą (dużo grania we wnętrzu fortepianu), nie zabrakło też lubianych przez nią interwencji ze świata zewnętrznego, swoistych zakłóceń i przebitek (radio, komórka).

Od pewnego czasu Maciej Jabłoński eksperymentuje z przestrajaniem instrumentów. W kompozycji The Moebius Trip jeden z fortepianów jest przestrojony względem drugiego do wysokości składowych szeregu naturalnego. Utwór odzwierciedla figury niemożliwe, a także znane z obrazów Mauritsa Eschera przedziwne transformacje jednych kształtów w drugie. Niekończące się szybkie przebiegi fortepianu grane na kilku dźwiękach Jabłoński podbarwił wibrafonowymi alikwotami (sztabki pocierane smyczkiem). Była też warstwa elektroniczna: jakieś przytłumione, ale uporczywe alter ego owej dźwiękowej wstęgi Möbiusa. Po wyraźnej cezurze nastąpił ciąg intensywnych, zjawiskowych harmonicznie współbrzmień, odbijających się od siebie i niejako zdesynchronizowanych. Tu dopiero słychać było mikrotonowe odstrojenie instrumentów klawiszowych, z których jeden – ów przestrojony – niestety zastąpiono pianinem. Różnice stroju fortepianu i pianina były przez to słabiej słyszalne, co nie szkodziło aurze muzyki, w której mikrointerwały traktowane są raczej kolorystycznie niż jako system, pozostawiło jednak pewien niedosyt; chciałabym usłyszeć ten utwór w wersji z dwoma fortepianami. Na zakończenie pianiści wstali od instrumentów i z miseczkami rin wyszli w stronę audytorium, recytując wiersz Georga Trakla.

Choć po tytule Sonata g-moll spodziewaliśmy się jakiejś odmiany neotonalizmu, nowy utwór Jarosława Siwińskiego okazał się przede wszystkim apoteozą repetytywizmu Steve’a Reicha. Akordom szybko powtarzanym przez pianistów towarzyszyły dyskretne działania perkusistów, którzy ledwie podbarwiali dźwięki fortepianów (grali głównie na gongach). Siwińskiego od Reicha odróżnia jednak technika przesunięć fazowych, której w Sonacie g-moll nie było słychać. Utwór transowy, skończył się dość gwałtownym ucięciem.

Na zakończenie wysłuchaliśmy nastrojowej, kontemplacyjnej muzyki Wojciecha Blecharza – drugiej części DFRGMNTD z 2011 roku. Mająca w tle temat śmierci, odchodzenia, ale także zapamiętywania i zapominania muzyka rozgrywała się przeważnie w dynamice piano, budowały ją dźwiękowe drobiny, rozmaite szmery, delikatne stuknięcia, które kompozytor opisał jako „dźwięk nieobecny, niewidzialny, dźwięk wymazany”. Aura intymności tej muzyki łączyła się z wieloma bardzo ciekawymi pomysłami na wydobycie dźwięku, jej zakończenie zaś, w którym muzycy opuszczają scenę, a zarazem fortepiany nie przestają „grać” z niewidzialnych głośniczków umieszczonych w ich wnętrzu, był błyskotliwym dopełnieniem całości.
Wieczór udany, bardzo nastrojowy, skłaniający do skupionego słuchania muzycznych detali. I tylko chciałoby się, żeby został gdzieś powtórzony, bo też Kwadrofonik włożył w przygotowanie utworów mnóstwo pracy.    

 

Program MKiDN „Zamówienia kompozytorskie” realizowany przez IMIT.

 

Nr 22/2013