Kwartet Śląski: Wajnberg w Polsce

 

W sezonie 2018/2019 w Sali Kameralnej NOSPR odbył się piąty cykl koncertów Kwartetu Śląskiego i jego gości. Wzorem lat poprzednich, kluczem do programu było połączenie kontrapunktu geograficznego i stylistycznego. Tym razem śląscy kameraliści uczcili rocznicę urodzin Mieczysława Wajnberga (1919–1996), sytuując jego twórczość w kontekście muzyki polskiej, od romantyzmu po XXI wiek. Koncertów było osiem (z planowanych dziewięciu jeden się nie odbył z powodu żałoby narodowej). Usłyszeliśmy pięć kwartetów smyczkowych (VII, VIII, IX, XI, XIII) Wajnberga, ponadto dwa jego dzieła z udziałem kwartetu (Trzy palmy do słów Michaiła Lermontowa, z partią sopranową oraz Kwintet fortepianowy). Towarzyszyły im partytury polskie: II Kwartet Szymanowskiego, Kwintet fortepianowy Bargielskiego, Suite-divertissement na kwartet fortepianowy oraz Musique à 5 na fortepian i kwartet smyczkowy Tansmana, Kwartet na klarnet i trio smyczkowe oraz II Kwartet Pendereckiego, II Kwartet „Quasi una fantasia” Góreckiego, I Kwintet fortepianowy Bacewicz, Kwintet fortepianowy Różyckiego, Kwartet Bairda, Kwintet fortepianowy Friedmana, III Kwartet Laksa, Kwartet fortepianowy Noskowskiego, I Kwartet Moniuszki oraz Oktet fortepianowy Krogulskiego.

Wyliczyć jeszcze należy plejadę znakomitych muzyków, którzy dołączyli do Kwartetu Śląskiego w zakończonym właśnie cyklu. Byli to: Piotr Sałajczyk (fortepian), Beata Bilińska (fortepian), Piotr Szymyślik (klarnet), Wojciech Świtała (fortepian), Joanna Freszel (sopran), Paweł Wakarecy (fortepian), Jonathan Plowright (fortepian), Grzegorz Biegas (fortepian), Małgorzata Wasiucionek (skrzypce), Maria Grochowska (flet), Agata Piątek (klarnet), Jan Kotula (kontrabas), Katarzyna Drogosz (fortepian historyczny). Wszyscy oni raczyli słuchaczy sztuką wykonawczą z najwyższej półki.

Seria stanowiła okazję do przysłuchania się odkrywanej powoli twórczości kameralnej Wajnberga (liczącej także siedemnaście kwartetów smyczkowych) i zadania sobie pytania o jej kształt i wartość. Piszącemu te słowa narzuca się zwłaszcza problem relacji do Szostakowicza. U Wajnberga, jak się zdaje, emocje są przefiltrowane przez woal quasi-francuskiego estetyzmu – stąd częste con sordino, ażurowość, ekonomia korzystania z kwartetowej pełni (pauzowanie instrumentów, a nawet predylekcja do ściszonych, jakby czynionych „na stronie”, solowych deklamacji). I powściągliwość w uderzaniu w nutę otwarcie tragiczną czy sarkastyczną (bliżej mu do elegancji Les Six niż do ciętej ironii dwudziestowiecznych Rosjan), czyli aura sérénité mimo wszystko. To różni go od Szostakowicza, choć i u Wajnberga zdarzają się wstrząsające wybuchy (na przykład w Largo z Kwintetu fortepianowego).

Koncerty za nami. Publiczność, jak zwykle, dopisała. Czekamy jednak na płyty Ślązaków, którzy nagrywają właśnie (dla CD Accord) komplet kwartetów (oraz dzieł z udziałem kwartetu) Wajnberga. Będzie to ważna pozycja w płytotece miłośników twórczości polskiego (prawda?) kompozytora. Kwartet Śląski, świętujący w tym roku swe czterdziestolecie, jest na fali. Latem zagrają w Wigmore Hall, potem na Promsach. Powodzenia!

 

Nr 07/2019