Leo Festival. 30.05–02.06.2019 \ Wrocław

 

Na przełomie maja i czerwca działająca pod skrzydłami Narodowego Forum Muzyki Orkiestra Leopoldinum zaprasza melomanów na własny festiwal, wyróżniający się na tle innych wrocławskich wydarzeń muzycznych. Swój wyrazisty charakter Leo Festival zawdzięcza pomysłowości Ernsta Kovacica. Pochodzący z Wiednia skrzypek i dyrygent od dwunastu lat związany jest z zespołem. Do niedawna pełnił funkcję jego dyrektora artystycznego, a obecnie wciąż kieruje Leo.

Impreza nie jest wydarzeniem dużych rozmiarów – nad ilość przedkłada się tu jakość. Podczas kilku koncertów słuchacze spotykają się z różnorodnymi ujęciami relacji zachodzących między muzyką a innymi dziedzinami sztuki, a twórcy festiwalu niejednokrotnie wykraczają poza inspirację, jaką jest romantyczna correspondance des arts. W tym roku muzyka dialogowała z malarstwem i… kuchnią. O ile pierwsze zestawienie ma już bogatą historię, o tyle drugie dla wielu melomanów mogło być odkryciem.

Poza interesującym programem, jedną z najbardziej ujmujących cech festiwalu jest relacja z publicznością. Troska o jakość spotkania z odbiorcą została podkreślona już podczas wieczoru inauguracyjnego. Publiczność mogła sama zadecydować, co chce usłyszeć za sprawą „koncertowego menu” – kart do głosowania zawierających listę dwudziestu sześciu kompozycji, podzielonych na cztery kategorie według odpowiadających im epok historycznych. W głównej mierze były to dzieła cykliczne, więc następnym krokiem okazał się wybór po jednej z części każdego ze zwycięskich utworów. Przełamanie klasycznej formuły koncertu zaowocowało szybkim i naturalnym włączeniem się publiczności w przebieg wieczoru. Dystans między estradą a słuchaczem skróciła również urzekająca swoboda instrumentalistów oraz widoczna radość ze wspólnego muzykowania. Oddając publiczności możliwość zaprogramowania koncertu, pozwolili wciągnąć się we własną grę. Przy tak imponującej liczbie propozycji trudno o brak emocji towarzyszących choćby zaskakującym decyzjom głosujących, tym bardziej że dzieła należały do stałego repertuaru zespołu i zrezygnowano z poprzedzających koncert prób.

Drzemiąca w orkiestrze energia przekuła się w zapadające w pamięć wykonanie pierwszej części Koncertu na orkiestrę Grażyny Bacewicz czy Tańców rumuńskich Béli Bartóka. Poza szeregiem kompozycji orkiestrowych w programie nie zabrakło dzieł solowych – w tym fragmentu Wiosny Antonia Vivaldiego w pełnej lekkości interpretacji Christiana Danowicza czy pierwszej części Koncertu wiolonczelowego C-dur Josepha Haydna Hob. VIIb: 1, wykonanej przez Marcina Misiaka z wirtuozerią i pełnią klasycznego brzmienia. Większość dzieł orkiestra z powodzeniem wykonała pod kierunkiem koncertmistrza zespołu, Christiana Danowicza. Ernsta Kovacica zaproszono do poprowadzenia Adagia Samuela Barbera, w którym pokazał, że rozumie się z zespołem i w słowie, i w geście – Leopoldinum żywo przejmuje jego interpretację, tworząc spójny organizm.

Dzięki projektowi „Gościmy Leo” festiwalowa publiczność miała w tym roku okazję zaprosić muzyków Orkiestry Leopoldinum do własnych domów. Od lat koncerty w prywatnych mieszkaniach są stałym elementem odbywającego się we Wrocławiu Jazztopadu. Kto wie, być może w kolejnych latach staną się także wizytówką Leo? Nawiązanie do tradycji romantycznych salonów muzycznych służy twórczości kameralnej – pozbawia ją sztywnego gorsetu i dystansu do publiczności, które charakteryzują dzisiejszą praktykę koncertową. Muzycy Leopoldinum doskonale odnajdują się zarówno w orkiestrze, jak i w roli świetnych kameralistów. W efekcie stworzono wyjątkową przestrzeń porozumienia ze słuchaczami.

Kolejnego dnia organizatorzy zaprosili do udziału w koncercie młodych artystów związanych na co dzień z wrocławską ASP im. Eugeniusza Gepperta: Marcelinę Groń, Albertynę Kacalak-Sicińską i Piotra Saula, którzy tworzyli obrazy do wykonywanych kompozycji. Obserwowanie procesu powstawania dzieła intermedialnego przywodziło na myśl technikę action painting. Zainteresowanie wzbudzały odmienne pejzaże autorstwa Saula i Kacalak-Sicińskiej, nakreślone pod wpływem programowych Two aquarelles Fredericka Deliusa i pełnej blasku Symfonii A-dur KV 134 Mozarta. Równie ciekawa okazała się próba uchwycenia przez Marcelinę Groń przebiegającego w czasie dźwięku, poprzez sukcesywne nakładanie na płótna kolejnych warstw – obrazów będących ujęciami następujących po sobie dzieł muzycznych. Wśród nich wyróżniało się Fünf Sätze op. 5 Antona Weberna. Ekspresjonistyczny charakter dzieła, świetnie oddany przez NFM Leopoldinum, wyraźnie odznaczał się za pomocą ostrzejszej kreski i doboru kolorów.

Na finał festiwalu do skomponowania korespondującego z programem menu zaproszono Roberta Makłowicza. Dania przygotowane przez zespół kuchni Dinette pod przewodnictwem Tomasza Wencka serwowano słuchaczom w takt płynącej z estrady muzyki. Do Telemannowskiej Tafelmusik podano amuse bouche w postaci assiette z pomidora, a następnie – uwielbiane w niemieckiej kuchni – szparagi. W rytm lirycznego wykonania III Sonaty a quattro Rossiniego na stoły zawędrowały ravioli z ogonem wołowym inspirowane słynnym tournedos rossini. Pełnej radości z muzykowania interpretacji La revue de cuisine Bohuslava Martinů towarzyszył stale obecny na czeskich stołach knedel (tu w wersji z morelami i kremem z palonego masła). Energiczne, doskonale oddające sferę jazzowych odniesień ukrytych w kompozycji Martinů wykonanie stało się jednym z najbardziej wyrazistych punktów całego programu. Po nim przyszedł czas na Wienner bonbons Johanna Straussa (syna) i elegancko podany mus owocowy z kwiatami czarnego bzu i jaśminu. Prawdziwa uczta zmysłów.

• •

Drugiego dnia festiwalu miałam przyjemność wysłuchać salonowego koncertu NFM Tria Smyczkowego Leopoldinum dzięki uprzejmości gospodyni jednego z zapraszających Leo domów – pani Elise Perrett. Nie umknęła mojej uwadze jedna z książek znajdujących się w domowej biblioteczce: Z miłości do smaku. Kuchnia, ucztowanie i dobre samopoczucie. W kolejnych nietuzinkowych propozycjach programowych Leo nie brakuje poczucia smaku. Niesłabnąca inwencja twórcza Kovacica i szczególna energia towarzysząca jego współpracy z Orkiestrą NFM Leopoldinum, połączone z brakiem dystansu pomiędzy wykonawcą a odbiorcą, tworzą mikroklimat całego festiwalu, którego istotą jest słuchacz i wartość jego spotkania z muzyką.

 

Nr 07/2019