Franciszka Ciesiółka (Ciesiółkowa), z domu Budzyń, urodziła się w 1881 roku w Iłówcu w powiecie kościańskim. Od samego początku życie nie oszczędzało jej trudów. W dzieciństwie – z licznym rodzeństwem i rodzicami, którzy szukali pracy jako służba folwarczna – wędrowała po okolicy. W żywej pamięci rodzinnej było jeszcze dzieciństwo matki, sieroty od szóstego roku życia, która razem z bratem mieszkała w oborze z bydłem. Kuchnię swojej młodości Franciszka zapamiętała nie najlepiej: jadało się „pyrki” (ziemniaki) zalane kwaśnym mlekiem na przemian z tartymi „pyrami” polanymi wodą z octem i cukrem.

Od dziewiątego roku życia pracowała jako służąca u swojej matki chrzestnej. Ciotka nie była niestety dobra dla niej – Franciszka kilkakrotnie od niej uciekała, ale głód w domu rodzinnym zmuszał ją do powrotu. Pracować musiała także w szkole. Jadwiga Sobieska zanotowała w protokołach z badań terenowych: „Frania zaczęła chodzić do szkoły. Nauka wyglądała w ten sposób, że Frania jako najlepiej znająca prace gospodarskie używana była przez nauczyciela do pielenia, śrutowania, karmienia świń. Niewiele więc z trzech lat nauki zostało – tyle, co podpisać się umie”.

Od trzynastego roku życia pracowała już w polu przy żęciu kosą i wybieraniu ziemniaków. Robota w polu była ciężka i często próbowano ją „oswoić” śpiewką. W sąsiedztwie pracowali także robotnicy sezonowi z okolic Częstochowy (przezywani byli „szmuce” lub „glajdy” – żadne z tych określeń nie było pochlebne). W jednym z nich Franciszka zakochała się z wzajemnością, ale matka chciała wydać córkę za miejscowego kawalera i nie zgodziła się, by wyszła za obcego chłopca. W wieku dwudziestu dwóch lat Franciszka poślubiła robotnika spod Jarocina Józefa Ciesiółkę i wraz z nim przeniosła się do Kościana. Od tego momentu jej życie było nieco znośniejsze, a praca lżejsza (była praczką i służącą), ale w domu się nie przelewało, ponieważ mąż przez wiele lat nie mógł znaleźć stałej pracy, a ciężar utrzymania rodziny spoczywał w dużej mierze na Franciszce.

W latach międzywojennych Ciesiółkowa uczestniczyła w strajku jako członek demonstracji bezrobotnych. W trakcie zamieszek na rynku w Kościanie uderzyła w twarz komendanta policji. Szczęśliwie udało jej się uniknąć kary, później jednak miała już mniej szczęścia. W czasie drugiej wojny światowej ukrywała zbiega z transportu do przymusowej pracy w Niemczech; sprawa się wydała. Trafiła do więzienia w Kościanie, w tym samym czasie mąż odbywał karę w więzieniu w Rawiczu. Jak można wnioskować ze wspomnień, więzienie nie było jednak szczególnie cięzkie: „humorem, podtańcowywaniem i śpiewką zapewniła sobie znośne bytowanie” – wynika z relacji Sobieskiej, a nawet „im gorzej było, tym więcej śpiewała”.

Mimo trudnej sytuacji materialnej, w rodzinie Ciesiółkowej muzyka od zawsze była ważnym elementem. Matka nieraz śpiewała po weselach, a ojciec był niezrównanym tancerzem. Jeden z braci grał na harmonijce ustnej, instrumencie rzadkim w ludowej praktyce, drugi na klarnecie, trąbce i guzikówce. Franciszka większości pieśni nauczyła się jeszcze od matki, ale chętnie chłonęła też nowy repertuar, kilka śpiewek przejęła od sezonowych robotników, a paru utworów nauczyła się od męża. Wychowywała się „przy dudach”, stąd – jak zauważa Jadwiga Sobieska – maniery gry dudziarskiej można było usłyszeć w jej śpiewaniu. Jej kariera muzyczna rozpoczęła się właściwie wraz z wejściem w życie peerelowskiej polityki kulturalnej.

Franciszka Ciesiółkowa znała w sumie ponad 300 pieśni. Mawiała o sobie, że ma „razowy” głos: śpiewała wysokim sopranem, który z biegiem lat zmienił się w niski alt. Miała niebywały temperament muzyczny i szeroko rozwiniętą zdolność dodawania elementów twórczych do wykonania pieśni ludowych oraz tworzenia wariacji – uwidoczniało się to zwłaszcza w repetowanych fragmentach. W jej śpiewaniu występowały cechy charakterystyczne dla wokalnej muzyki wielkopolskiej: żywe tempo melodii, odtaktowość oraz falujący bieg linii melodycznej. Stosowała bardzo bogatą melizmatykę, zawsze jednak używała jej z rozwagą. Często przesuwała akcenty, przede wszystkim zaś wspaniale śpiewała w manierze tempo rubato. Cechą charakterystyczną jej śpiewu było rubatowanie ostatniej nuty w takcie 3/8. W twórczości wokalno-instrumentalnej polskiej wsi tempo rubato stosowane było przede wszystkim w utworach z metrum trójmiarowym, zwłaszcza w rytmice typu mazurkowego, a warto zauważyć, że bliskie tej praktyce jest rubato w utworach Chopina(1).

W roku 1948 po raz pierwszy do śpiewaczki docierają z magnetofonem Jadwiga i Marian Sobiescy, rejestrując „cenny, perełkowy materiał”. Poznanie małżeństwa Sobieskich uważała Ciesiółkowa za jedno z najważniejszych wydarzeń w swoim życiu: nie tylko rejestrowali jej śpiew, lecz także przygotowywali z jej udziałem audycje radiowe, czego konsekwencją stało się szersze, ponadregionalne uznanie dla jej talentu.

Małżeństwa uczonych etnografów nie mogło zabraknąć na uroczystości złotych godów, które Franciszka i Józef obchodzili w 1953 roku. Na tym święcie muzyka tradycyjna była wszechobecna. Po powrocie z kościoła gości powitała przed domem kapela, muzyka nie milkła nawet w czasie poczęstunku. Grał zaproszony dudziarz Franciszek Szymanowski, a na skrzypcach syn jubilatów, nieraz zmieniając instrument na harmonię guzikową lub klarnet. „Śpiewali wszyscy – nie jeden czy drugi – ale wszyscy. Tu poznaliśmy nie po raz pierwszy jak silnym czynnikiem zespalającym jest rodzinna śpiewka” wspominała Jadwiga Sobieska.

Jeszcze zanim poznała Sobieskich, Franciszka zaczęła występować z zespołem regionalnym działającym przy Państwowej Drukarni w Kościanie. Wraz z kapelą braci Kurowskich – Michałem (skrzypce podwiązane) i Stanisławem (dudy) była trzonem zespołu. Zaczęło się wtedy dla muzyków całkiem inne, nieznane dotąd życie: wyjazdy, występy estradowe, hotele, restauracje, spotkania z ważnymi osobistościami (w domu śpiewaczki, aż do jej śmierci, na honorowym miejscu stała jej fotografia z Bolesławem Bierutem). Za namową Sobieskich, przy ich sugestii i pomocy, wybrano repertuar, który Ciesiółkowa oraz Kurowscy wykonali na warszawskich scenach.

Nagrania Franciszki Ciesiółkowej i innych muzyków regionu, m.in. Tomasza Śliwy i Edwarda Rybickiego, należą do najstarszych zarejestrowanych utworów autentycznej muzyki ludowej w zasobach archiwum Polskiego Radia. Także w zbiorach Instytutu Sztuki PAN znajduje się bogaty materiał (nie tylko fonograficzny, lecz także fotograficzny). Utwory śpiewane przez Ciesiółkową znaleźć można na wielu płytach, m.in. Muzyka Źródeł vol. 5. Wielkopolska (PR), Early Post-war polish Folk Music /1945- 1950/ (IS PAN). Nadal jednak wiele nagrań z zasobów obu instytucji czeka na wydanie.

 

1    J. Sobieska, Polski folklor muzyczny, Warszawa 2006, s. 157.

 

 

Nr 10/2014