Londyńskie wydawnictwo Toccata Press opublikowało w 2013 roku książkę Anastasii Beliny-Johnson A Musician Divided: André Tchaikovsky in his Own Words. Ukazała się w serii Musicians on Music (Muzycy o muzyce), bowiem autorka sednem książki uczyniła słowa samego Andrzeja Czajkowskiego, czerpane z Diariusza, pisanego (po angielsku) od roku 1974 roku do ostatnich dni życia, a także z niektórych jego listów, wspomnień przyjaciół i kolegów oraz Oświadczenia z 1947 roku, zdeponowanego w Żydowskim Instytucie Historycznym. Tytuł A Musician Divided tłumaczę sobie na „muzyk rozdarty”: przez całe życie Czajkowski uwikłany był w wewnętrzny konflikt – być pianistą czy kompozytorem.

Tom otwiera, anonsowana na okładce, przedmowa Davida Pountneya, bowiem to on zainteresował autorkę operą Kupiec wenecki i, w konsekwencji, osobą kompozytora. Słynny reżyser, inicjator wystawienia Kupca na Festiwalu w Bregencji (2013), przedmowę utrzymał w bardzo osobistym tonie. Czuje się jednym z tych, którzy pozostającą w zapomnieniu twórczość Andrzeja Czajkowskiego wydobyli na światło dzienne. „Byłem częścią ciszy [która ją spowijała]. Teraz jestem częścią hałasu” – napisał. Czajkowski w Wielkiej Brytanii „był obcym z urodzenia i outsiderem z natury, ale jednocześnie, ze względu na poczucie przynależności do tamtej kultury, był Anglofilem. Więcej wiedział o Szekspirze niż większość współczesnych mu brytyjskich obywateli, ba – lepiej też pisał po angielsku niż oni!”.

Anastasia Belina-Johnson przypomina we Wstępie, że jej bohater był uczniem Stefana Askenasego i Nadii Boulanger, laureatem międzynarodowych konkursów pianistycznych: Chopinowskiego (1955) i Królowej Elżbiety (1956). Książka, jak pisze, stanowi część większego projektu: to niejako wprowadzenie do planowanej przez nią pełnej biografii Andrzeja Czajkowskiego. Bogactwo jego osobowości, poczucie humoru, talent literacki, erudycja, pamięć, oddanie muzyce, spieszenie z pomocą przyjaciołom, gdy znaleźli się w potrzebie – czyni go wymarzoną osobą dla biografa. Ocalały w niezwykły sposób z Holocaustu, niestabilny psychicznie, homoseksualista w niejednym momencie życia niepewny tej orientacji. Lista osób, z którymi współpracował i które znał, jest równie długa, jak tych, które obrażał i zraził do siebie. Potrafił być duszą towarzystwa, a jednocześnie nagle zrywać bliskie nawet więzi. Z problemów, jakie miał w kontaktach z ludźmi, może wynikać, że cierpiał na zespół Aspergera.

 

Inny Czajkowski

Belina-Johnson w pierwszej części książki zamieszcza obszerny sześćdziesięciostronicowy szkic biograficzny – z nadzieją, że będzie on stanowił uzupełnienie krótkiej biografii opublikowanej własnym sumptem przez Davida A. Ferré (The Other Tschaikovsky; 1991, 2008, dostępna też w internecie). Ten, przypomnę, amerykański inżynier i meloman, korespondent amerykańskich pism muzycznych, przybył do Londynu w roku 1985 i tam zafascynowała go postać i twórczość nieżyjącego już Czajkowskiego.

Udało mu się odszukać i spotkać z członkami rodziny artysty, przyjeżdżał do Polski; rozmowę z nim opublikowano we wstępie do tomu korespondencji ...mój diabeł stróż. Listy Andrzeja Czajkowskiego i Haliny Sander [Anity Janowskiej] (wyd. 1988, 1996, 2013). Zgromadził też obszerną dokumentację działalności muzyka, jego nagrań i śladów w pamięci ludzi, którzy go znali. Swą kolekcję przekazywał w latach 2009-2012 do Archiwum Kompozytorów Polskich w BUW (por. „RM” 10/2014). Anastasia Belina-Johnson korzystała z zebranych tam materiałów, a własne ścieżki powiodły ją do nowych znalezisk; Ferré wspierał ją w tej pracy. To on między innymi opracował opublikowane w książce drzewo genealogiczne rodziny Czajkowskiego, ze strony matki Felicji Rappaport oraz ojca Karla Krauthammera (s. 22).

W owych zbiorach znajduje się też początek autobiografii Czajkowskiego. W kilka miesięcy po rozpoczęciu Diariusza, w tym samym 1974 roku, przystąpił on do pisania autobiografii (bał się „po śmierci wpaść w ręce durnia z dyplomem muzykologicznym”, jak sformułował w liście). Zaczynał pisanie, zarzucał, zmieniał koncepcję; bardzo poważnie podchodził do tego zadania: odwiedzał członków rodziny rozsianych po świecie, studiował Archiwum Ringelbluma. W rezultacie szkiców tych nie przeznaczył do druku (są przechowywane w prywatnym archiwum w Londynie). Belina-Johnson uszanowała jego decyzję, pisząc, że woli pozostawić czytelnika w niepewności, czy portret artysty wyłaniający się z wykorzystanych w książce tekstów bliższy jest prawdy, czy fantazji. W części Biographical outline (z podtytułem A Child without a Childhood / Dziecko bez dzieciństwa) zamieściła tylko już upubliczniony fragment Autobiografii o literackiej formie opowiadania Szafa świętej Moniki.

Czajkowski przesłał je Anicie Janowskiej, Stowarzyszenie Midrasz wydrukowało w tomie Dzieci Holocaustu mówią (Warszawa 2008), a Teatr Wielki-Opera Narodowa w programie premiery Kupca weneckiego (2014). W zarysie biografii znajdujemy także liczne, unikalne fotografie, począwszy od zdjęcia rodzinnego grona wraz ze skrzypkiem Romanem Totenbergiem, przez fotografie trzyletniego Andrzeja, jego babki Celiny i ślicznej mamy, indeksu studenta PWSM w Sopocie (kształcił się tam tylko przez rok), Czajkowskiego-młodzieńca z Marthą Argerich i Andrzejem Panufnikiem, także z orkiestrą i dyrygentem Christopherem Seamanem (w styczniu 2015 gościł w Filharmonii Narodowej), jego najbliższej, korespondencyjnej przyjaciółki Anity Janowskiej, aż po zdjęcie czaszki zmarłego, przekazanej testamentem do Royal Shakespeare Company i przeznaczonej do sceny z Grabarzami w przedstawieniach Hamleta.

 

Enfant terrible

Kolejne etapy życia artysty noszą w książce śródtytuły (podaję ich polskie znaczenia), choćby W warszawskim getcie (o losach bliskich Czajkowskiego w początkach wojny), Polska 1950-56: Związek Kompozytorów Polskich (członkiem ZKP był w okresie 1950-1958), Warszawa – tu o spotkaniach z Fou Ts'ongiem podczas przygotowań ekipy młodych pianistów do Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego w 1955 roku; Czajkowski, skrytykowany podczas ćwiczenia finału Koncertu fortepianowego f-moll Chopina, odparował bez namysłu: „jesteś zazdrosny, bo sam nie potrafisz tak tego zagrać” (s. 45). W ogniwie Enfant terrible czytamy o konfliktach ze słynnym agentem amerykańskim Solem Hurokiem, któremu zarekomendował Czajkowskiego Artur Rubinstein; Hurok zasypywał pianistę propozycjami koncertów, lecz gdy począł go reklamować jako „Annę Frank fortepianu” (s. 48), Czajkowski poczuł się dotknięty i zerwał kontakty. Dowiadujemy się o kolejnych rodzinach, u których przemieszkiwał (Anglia); osoby te zapamiętywały go jako nietuzinkowego człowieka i wyjątkowego artystę – a Belina-Johnson korzysta tu przeważnie z wywiadów, jakie przeprowadzał David Ferré.

Nie brak relacji dyrygentów, jak David Zinman i Christopher Seaman, o kłopotach, jakie im sprawiał (Pianista oporny). Zgłaszał na przykład chęć zaimprowizowania kadencji w koncercie, wbrew wcześniej ustalonej (s. 58) – albo uprzedzał, że nie zamierza skupiać się przed wyjściem na estradę, tylko usiądzie na sali, by słuchać symfonicznych pozycji wieczoru (s. 62). Wszyscy podkreślali jego pianistyczną biegłość i fenomenalną pamięć muzyczną: w australijskim Perth wykonał (1975) komplet dwudziestu siedmiu koncertów fortepianowych Mozarta (s. 59), po trzy przez kolejne dziewięć wieczorów, wszystkie grając z pamięci!

Kilka nowych listów Czajkowskiego specjalnie do tej książki przekazała autorce Anita Janowska, łącznie z listem jej córki (s. 77), która, chcąc odwiedzić Czajkowskiego w Londynie, zderzyła się z wieścią o jego śmierci (Listy). Tytuł Ostatni żart kryje strony o testamencie artysty (s. 79-81): zgodnie z jego wolą Royal Shakespeare Company użyła czaszki w przedstawieniu Hamleta w Stratford (2008), ale publiczność zareagowała irytacją i zespół musiał ten prawdziwy szczątek zastąpić teatralnym rekwizytem.

 

Szafa św. Moniki

Trzynastostronicowe Oświadczenie – czy może lepiej Świadectwo, Testimony – dla Żydowskiego Instytutu Historycznego, który tuż po wojnie powstał w Łodzi, składał ustnie dwunastoletni w 1947 roku chłopiec, szóstoklasista (Belina-Johnson korzystała z anonimowego przekładu angielskiego). Spisująca jego słowa kobieta odnotowała dane chłopca i adresy, a także scharakteryzowała osobowość: „otwarta, uśmiechnięta twarz, czarne oczy, czarne włosy, inteligentny, nad wiek rozwinięty intelektualnie, utalentowany literacko i muzycznie (komponuje i wykonuje swoje własne utwory), dziecinny a zarazem poważny. Nadzwyczaj przywiązany do babki, która przetrwała wraz z nim okupację. Roztargniony, nerwowy i niecierpliwy. Za dużo przebywa z dorosłymi, co źle wpływa na jego charakter”. Chłopiec mówił: „Kiedy wybuchła wojna i bombardowano Warszawę, nie rozumiałem, co się dzieje. Myślałem, że to diabeł. Ale ponieważ otaczała mnie rodzina, szydziłem z tego diabła. Moje szyderstwa były może cichsze niż wybuchy bomb, lecz ostre” (s. 86). Mówił, że było ich razem jedenaścioro. Zniszczone mieszkanie spowił gaz. Uciekali. Nie mieli co jeść. Ptaki też były głodne. Papuga zakrzyczała i umarła. Kanarek i szpak przeżyły.

W dalszych wspomnieniach pojawiają się wciąż nowe miejsca pobytu, sceny zabijania Żydów przez Niemców (nazywa ich Hunami), widoki trupów na ulicach, topniejąca rodzina, wyśmiewające go podczas zabaw dzieci, że jest Mośkiem z getta, i nauka wciąż innych informacji o sobie samym (miał na przykład pamiętać, że jest Andrzejem z Paryża). Pada wiele nazwisk i imion Polaków: jedni pomagali chłopcu i babce Celinie, inni pałali nienawiścią. Diaboliczna para matki i córki – u których siedział zamknięty w szafie, a babka, z zawodu kosmetyczka, podczas odwiedzin rozjaśniała mu włosy – stała się podłożem późniejszego opowiadania Szafa św. Moniki.

Porusza opis momentu wyzwolenia: usłyszał hałas, zobaczył tłum otaczający żołnierzy. Chwycił papier, napisał poemat Do polskiego żołnierza: o tym, jak ich wyczekiwano, by oswobodzili cały naród. Przykleił tę kartkę na tył wojskowego samochodu i uciekł. Kierowca ją znalazł i głośno czytał przejętym ludziom; na próżno szukano autora. Potem babka zabrała go do Łodzi, gdzie poszedł do szkoły. Uczył się śmiać i uśmiechać do ludzi. I być dzieckiem. Ale wciąż nocami dręczył go koszmar okupacji. Wracały obrazy, gdy wyjeżdżał z mamą (zginęła w Treblince), gdy płonęła Warszawa, gdy patrzył na bitych Żydów i gdy zamykano go w szafie. Oświadczenie kończą zdania: „Teraz jestem z Babcią i nazywam się Andrzej Czajkowski, bo tak chciała Babcia. A ja jestem jeszcze za mały, by decydować o sobie i nie być jej posłusznym”.

Dzienniki – z redakcyjnymi skrótami – stanowią najobszerniejszą część książki. Zajmują dwieście pięćdziesiąt stron. Belina-Johnson rozszyfrowała w przypisach wzmianki Czajkowskiego o osobach, książkach i utworach muzycznych. Zapiski nie są kompletne, bowiem zeszyt, obejmujący okres od listopada 1975 do czerwca 1976, podczas jednej z podróży artysty zawieruszył się w samolocie i nigdy go nie odnaleziono. Przed pierwszym zdaniem Dzienników Czajkowski wyznaje (s. 101), że próbował już wcześniej pisać dziennik, po francusku, ale gdy do niego po pewnym czasie zajrzał, stwierdził, że jest nie do zniesienia, pretensjonalny, wysilony intelektualnie, nieprzeznaczony dla potomności. I wyraża nadzieję, że może teraz uda mu się pisać bardziej prosto. Z krępującą niekiedy czytelnika szczerością zagłębia się w opis własnych najdrobniejszych zachowań, wrażeń i odczuć. Portretuje spotykanych ludzi, analizuje szczegółowo reakcje na jego osobę i niuanse relacji z partnerami, znajomymi, przyjaciółmi. Piętrzy odniesienia literackie: obszar jego lektur, od klasyki po współczesność, musiał być ogromny. Notuje, jakie lekarstwa połyka (często na sen) i jak długo obywa się bez seksu. Z upodobaniem przytacza anegdoty, jak ta o spotkaniu z siedmioletnim sąsiadem, który pochwalił się, że w domu słuchano transmitowanego z Birmingham występu Czajkowskiego przez radio. Gdy pianista, dziękując, dodał, że przyjaciel nagrał to, więc i on ma nadzieję posłuchać, malec zdziwił się: „To pan nie słyszy tego, co pan gra?”.

 

Rejestr kompozycji i nagrań

Część czwartą wypełnia chronologiczny przegląd kompozycji Andrzeja Czajkowskiego, z podziałem na utwory młodzieńcze i dojrzałe, czyli te tworzone od 1956 roku. Każdy utwór autorka opatruje informacją o czasie powstania, cytatami z listów samego kompozytora, i z recenzji, a także wypowiedziami wykonawców (w tym Macieja Grzybowskiego) oraz reprodukcjami wybranych stron partytur. Zwraca uwagę czteroczęściowa teatralna muzyka do przedstawienia Hamleta w Oksfordzie (1966). Całą publikację kończy rejestr nagrań kompozycji Czajkowskiego (amatorskich, płytowych profesjonalnych i radiowych). I drugi, co istotne, chronologiczny wykaz rejestracji jego koncertów i recitali – radiowych, konkursowych, prywatnych i płytowych.

Z adnotacji wynika, że jego występy nie raz nagrywał polski pianista mieszkający w Szwecji, Michał Wesołowski. W Podziękowaniach (s. 14-17) Anastasia Belina-Johnson wymienia wiele znanych nam dobrze osób, między innymi Wandę Wiłkomirską, Camillę Jessel Panufnik i pracowników Instytutu Adama Mickiewicza. Jej książka znacznie poszerza naszą wiedzę o tym niezwykłym artyście, znajomość jego muzyki i orientację w jego pianistycznym kunszcie.

 

 

• •

 

Do tej pory znaliśmy wzmiankowany wyżej tom korespondencji … mój diabeł stróż i opowiadanie Hanny Krall Hamlet z książki Dowody na istnienie (1995). Przypomniał o Czajkowskim felietonista „Ruchu Muzycznego” Jan Żak [Elżbieta Szczepańska-Lange] w tekście Książki, życie, koncerty (24/2003). Czwarty Festiwal Chopin i jego Europa (2008) nosił tytuł „Od Pogoreliča do Czajkowskiego”, Maciej Grzybowski – wytrwały wykonawca jego muzyki i jej propagator – grał wówczas II Koncert fortepianowy Czajkowskiego, a w książce programowej Festiwalu zamieścił piękny szkic o kompozytorze Śladami Ikara, przedrukowany przez „Ruch Muzyczny” (17-18/2008). Określił tam, że znakiem szczególnym muzyki Czajkowskiego jest „życiopisanie dźwiękiem”, że „własną nieokiełznaną osobowość, osobność i osobliwość swojego charakteru” wyrażał w muzyce. Potem Michał Klubiński opublikował jego listy do Zygmunta Mycielskiego („RM” 10/2014). Teraz, w 2015 roku, Grzybowski publikuje serię artykułów Andrzej Czajkowski: pianista.

Dobrą ilustracją tych szkiców jest dołączona do tomu Anastasii Beliny-Johnson płyta CD André Tschaikovsky in recital, wydana przez Toccata Press. Recital, nagrany przez kogoś z obecnych na sali, odbył się 2 lipca 1975 roku w Currie Hall na Uniwersytecie Zachodniej Australii w Perth, gdzie Czajkowski był wówczas artystą-rezydentem. Z płyty dobiega atmosfera swobodnego spotkania ze studentami; często się śmieją, bo Czajkowski dowcipkuje przy zapowiedziach kolejnych utworów bądź krótkich komentarzach. Ten nieformalny występ rzeczywiście wart był utrwalenia, mimo rozstrojonego nieco fortepianu. Pianista zaczyna zawsze jakby od niechcenia, ale potem coraz bardziej zapamiętuje się w muzyce, w grze – i potem nie można już oderwać od głośnika uszu. Oszałamia wręcz nierealna biegłość palcowa i głębokie rozumienie muzyki.

Czajkowski gra Preludium i fugę cis-moll z II tomu Das wohltemperierte Klavier Bacha (powściągliwie), ulubioną Fantazję C-dur op. 17 Schumanna w trzech przedzielanych żartami sekcjach (razem blisko trzydzieści minut niebywałego, także interpretacyjnie, dzieła!), Sonatę cis-moll op. 27 nr 2 Beethovena, Pagody i Wieczór w Granadzie z Estampes Debussy'ego oraz czwartą część Sonaty h-moll Chopina. Ten Chopin nagle się urywa, stanowiąc wymowny symbol wszystkiego, co wiąże się z Andrzejem Czajkowskim.

 

Anastasia Belina-Johnson, A Musician Divided: André Tchaikowsky in his Own Words. Przedmowa: David Pountney. [s. 434 + CD] Toccata Press, London 2013

 

 

 

Nr 10/2015