Postać niezwykła. Ilekroć słyszymy to nazwisko, przypominamy sobie jego traumatyczne przeżycia z czasu Zagłady. I może z tego powodu, ilekroć obcujemy z jego muzyką, tylekroć nie możemy uwolnić się od ciężaru jego wspomnień o naznaczonym holokaustem dzieciństwie. Powstaje pytanie: czy taki sposób postrzegania jego dzieła jest dla nas nieunikniony? Czy to, co pozostawił po sobie, koniecznie musi być wiązane z jego losem? Zapewne nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie. Z całą pewnością kolejne, młodsze pokolenia odbiorców, stają się coraz bardziej nieświadome przeżyć, które tak silnie się na nim odcisnęły. Sądzę, że taki właśnie sposób patrzenia służy, przede wszystkim, samemu dziełu. Jest to muzyka tak pełna wewnętrznej siły, tak mocno naznaczona indywidualnością twórcy, że nie potrzeba jej żadnych dodatkowych dopalaczy emocjonalnych, by nas sobą zainteresowała.

Wspomniany powyżej proces zmian percepcji najrozmaitszych utworów w historii muzyki zdarzał się wielokrotnie. I to do tego stopnia, że postrzeganie wielu z tych utworów zmieniło się całkowicie z upływem czasu. Tego rodzaju sytuacja najczęściej dotyczy muzyki programowej. Choćby Eroica Ludwiga van Beethovena wielokrotnie bywała opisywana – i wykonywana – jako utwór programowy.

Andrzej Czajkowski nie tworzył – oczywiście – poza czasem i przestrzenią. Jego sztuka kompozytorska, a może raczej język i typ narracji, którymi się posługiwał, wyrasta mocno z dokonań wielkich XX wieku; wydaje się, że Alban Berg powinien być tu wymieniony na pierwszym miejscu. A jednak, mimo pewnych do Berga podobieństw, utwory Czajkowskiego są tak pełne charakterystycznej dla niego kapryśnej zmienności, że nie sposób się pomylić, zastanawiając się, kto był ich autorem. Może lepiej byłoby powiedzieć, że utwory obydwu oddychają tym samym powietrzem, że w ich muzyce obowiązują te same zasady grawitacji. Jednakże treść tych utworów jest nieodłącznie związana z osobą autora i w sposób nie budzący wątpliwości temu tylko autorowi może być przypisana.

Jeszcze jedna cecha dokonań Andrzeja Czajkowskiego, która nie wynika z powyższego opisu, powinna zostać mocno podkreślona: jakkolwiek silne byłoby odziaływanie jego muzyki na nasze emocje, to jego utwory są owocem niezwykłej dyscypliny intelektualnej autora. Z jednej strony oszczędność użytych środków kompozytorskich, z drugiej – wspomniana, niemalże koronkowa precyzja w kreowaniu zmienności. Sadzę, że wielki wpływ na takie właśnie traktowanie materii dźwiękowej miało to, że Andrzej Czajkowski był wybitnym pianistą. Ba, ośmielę się twierdzić, a piszę to tylko na podstawie pozostawionych przez niego jako pianistę nagrań, że był pianistą wielkim.

Sposób tworzenia dźwięku, tkania go w procesie kreacji pianistycznej potrafił przełożyć na podobnie wysublimowany proces kształtowania tkanki dźwiękowej, kiedy komponował. Nie jest to wśród kompozytorów cecha typowa, nawet jeśli są oni wspaniałymi instrumentalistami. Dodam jeszcze, że ta umiejętność Czajkowskiego daje niezwykłe efekty nie tylko w przypadku utworów pisanych na fortepian, również jako instrument towarzyszący, lecz także jest obecna w operowaniu materiałem brzmieniowym wszystkich instrumentów, włączając w to głos ludzki.

 

 

Nr 10/2015