Johann Gottfried Müthel, The 5 Keyboard Concertos. Marcin Świątkiewicz, Arte dei Suonatori. 2 CD, BIS Records 2015, BIS-2179.

 

Nierzadko zdarza się, że sięgamy po nową płytę skuszeni nazwiskami znanych ze świetnych interpretacji wykonawców, całkowicie zdając się na ich gust w kwestii doboru repertuaru. Czasami to zaufanie bywa powodem rozczarowań, znacznie częściej jednak, dzięki wnikliwości i otwartości artystów, do naszego płytowego uniwersum trafiają zapoznane arcydzieła. I choć na pierwszy rzut oka nazwiska kompozytorów nic nam nie mówią, wystarczy kilka minut, by przekonać się, że ich dzieła niesłusznie popadły w zapomnienie.

Bez wątpienia nagraniem, które wypełnia taką repertuarową lukę w interpretacjach twórczości instrumentalnej utrzymanej w Empfindsamer Stil, jest dwupłytowy album Marcina Świątkiewicza i Arte dei Suonatori. Artyści, którzy od dawna cieszą się międzynarodowym uznaniem i nagrywają dla zagranicznych wytwórni płytowych (zarówno zespół, jak i solista mają na swym koncie albumy wydane m.in. przez BIS i słynną Alphę) wzięli na warsztat pięć zachowanych koncertów na instrument klawiszowy Johanna Gottfrieda Müthela, którym Marcin Świątkiewicz poświęcił swą niezwykle interesującą i przystępnie napisaną rozprawę doktorską.

„Jego styl najbardziej przypomina Emanuela Bacha. Ale figuracje są całkowicie oryginalne i dają świadectwo tyleż o jego głowie, co o palcach”. Tak pisał o Johannie Gottfriedzie Müthelu (1728-1788) Charles Burney i nie sposób odmówić mu racji: słuchając powstałych w połowie XVIII wieku koncertów Müthela, trudno nie porównywać ich z utrzymaną w podobnym idiomie ekspresyjnym muzyką klawesynową berlińskiego Bacha, z którą zresztą kompozytor miał szansę się osłuchać w czasie pobytu w Berlinie.

Biografia Müthela pozostaje dla nas zagadką: niewiele można stwierdzić, wiadomo jednak, że był ostatnim uczniem Jana Sebastiana Bacha, a według niektórych przekazów miał być nawet obecny przy łożu śmierci lipskiego kantora. Większość życia spędził w Rydze, będącej wówczas istotnym ośrodkiem kulturalnym leżącym na trasie do Petersburga (tam w latach 1763-1769 działał Johann Gottfried Herder, by wymienić jednego ze znamienitszych mieszkańców miasta). Müthel przez dwa lata był kapelmistrzem na dworze Ottona Hermana von Vietinghoffa, następnie zaś został organistą w kościele St. Petri. Najprawdopodobniej to właśnie w Rydze skomponował pięć koncertów na instrument klawiszowy.

W nagraniu Świątkiewicza i Arte dei Suonatori (będącym notabene pierwszym albumem obejmującym wszystkie pięć zachowanych koncertów Müthela) muzyka ryskiego kompozytora odsłania wszystkie stylistyczne meandry okresu preklasycznego. Mamy tu więc ślady barokowego kształtowania formy koncertującej: wszystkie koncerty są trzyczęściowe, rozpoczynają się orkiestrowym tutti – nie brak jednak cech stylu wzmożonej uczuciowości i to właśnie ich obecność czyni te utwory tak frapującymi.

Każdy z koncertów został potraktowany przez artystów z nadzwyczajną pieczołowitością: perfekcyjne zestrojenie i koordynacja członków zespołu idą w parze z bacznym podążaniem za narracją wyznaczaną przez solistę. Bez wątpienia to znakomite nagranie jest świadectwem wnikliwej analizy utworów, której Świątkiewicz dokonał w swej pracy doktorskiej. Teoria pozostałaby jednak zaledwie kolejnym pisemnym przyczynkiem do zbadania twórczości Müthela, gdyby nie to, że koncerty znalazły w osobie polskiego klawesynisty równie znakomitego interpretatora.

W wirtuozowskich koncertach Müthela Świątkiewicz odnalazł całą paletę emocji, sprostał także wymagającym swobody technicznej oraz niebanalnej fantazji fragmentom ad libitum, w których dokonał niełatwej transpozycji retoryki operowej na język instrumentu. Nawiązania do techniki śpiewu są zresztą motywem przewodnim koncertów.

Wsłuchajmy się na przykład w nadzwyczaj skontrastowaną pierwszą część Koncertu B-dur, która rozpoczyna się żywiołowym, pogodnym ritornelem, by nagle przekształcić się w tragiczną skargę klawesynu – nie ma tu miejsca na przewidywalność, to właśnie prawdziwe oblicze Empfindsamkeit. Ekspresja rozsadza formę, ta formalna dezynwoltura staje się zaś źródłem zróżnicowanych i niepoddających się schematom utworów, których słucha się z niesłabnącym zainteresowaniem.

Warto wspomnieć także o przepięknej lirycznej części środkowej Koncertu d-moll, w której wyeksponowana została pastoralna melodia wiedziona przez dwa fagoty, nadające całości ciepłą i optymistyczną barwę. Nie ulega wątpliwości, że dbałość o barwę stanowiła jeden z najważniejszych postulatów wykonawczych artystów (co ciekawe, na okładce płyty znalazł się abstrakcyjny obraz Vladimíra Kiseljova namalowany w czasie koncertu Świątkiewicza w Brnie – wygląda na to, że nawet kolorystyka sensu stricto jest tu ważnym zagadnieniem). Zarówno klawesynista, jak i zespół nadali koncertom Müthela brzmienie, które z pewnością zachęci niejednego melomana do częstych powrotów do tego wybornego nagrania.

 

 

Nr 05/2015