Sławomir Kupczak, jak sam twierdzi, w swej nowej kompozycji snuje refleksję na istotne tematy, obecne już w jego wcześniejszym dorobku. Nie zdradza jednak, co dokładnie ma na myśli i wymienia tylko szereg bliskich sobie utworów. Krawędzie okazują się kompozycją pełną impetu i energii. Potwierdzają, że Kupczak konsekwentnie pracuje nad własnym stylem. Partie elektroniki i instrumentów stanowią tutaj jeden organizm – uzupełniają się nawzajem, a równocześnie przejmują swoje cechy. Stały, wysoki dźwięk grany na początku utworu przez orkiestrę (Orkiestra AUKSO pod batutą Marka Mosia) przypomina elektroniczny „podkład”, wyraziste, gwałtownie urywane motywy instrumentów smyczkowych brzmią niczym sample, a mechaniczne zgrzyty wiolonczeli przypominają odgłosy industrialne. Brzmienia elektroniki są nieoczywiste – ziarniste, bąbelkowate, piskliwe, chropowate, terkoczące. Czasem głośniki powielają lub dialogują z partiami instrumentów. W całym utworze słychać nagłe, wręcz mechaniczne cięcia, po których następują chwile ciszy. Kompozycja układa się więc w szereg epizodów, niekiedy wręcz pojedynczych gestów wnoszących coraz to nowe jakości. Mimo to zachowuje ona stałą motoryczność i puls. Jednostajne, tętniące rytmy przypominają w równym stopniu dyskotekowy bit, jak i ostinato – rodzaj tła, na którym rozwija się akcja muzyczna. Stale powtarzanym gestem są też głoski e, c, f, które wiolonczelista uparcie skanduje przez megafon. Robi to nawet pod koniec utworu, gdy jego głos wydaje się coraz bardziej zmęczony i wytarty. Powstaje w ten sposób narracja muzyczna, która dawkuje nowe brzmienia, a zarazem opiera się na rozpoznawaniu stałych elementów. Kompozytor umiejętnie gra płynnymi i wieloznacznymi skojarzeniami słuchaczy. Krawędzie funkcjonują na pograniczu brzmienia klasycznej orkiestry smyczkowej, dyskotekowych rytmów i elektronicznego wyrafinowania. Przy całej swej niejednoznaczności okazują się jednak bardzo spójne.



Program MKiDN „Zamówienia kompozytorskie” realizowany przez IMIT.