13.09.2015, Płock.

 

Toruńska Orkiestra Symfoniczna zaczęła koncertować jesienią 1978 roku – zaledwie kilka sezonów później niż płocka. I jedna, i druga na początku działały jako kameralne: ta pierwsza do 2006 roku, płocka – nieco krócej. Zważywszy na ten paralelizm i nie tylko geograficzną bliskość obu nadwiślańskich grodów, można było oczekiwać, że zaczną one współpracować także na płaszczyźnie muzycznej. Stało się tak u schyłku tegorocznego lata: 11 września w Sali Wielkiej toruńskiego Dworu Artusa tamtejsza orkiestra rozpoczęła sezon koncertowy Uwerturą toruńską Magdaleny Cynk, Ukiyo-e No. 2 Marcela Chyrzyńskiego i VIII Symfonią G-dur Antonina Dvořáka, by dwa dni później rozpocząć go z tym samym programem w Płocku w sali PSM. Dodać trzeba, że w drugim utworze solistą był Łukasz Długosz – wybitny wirtuoz fletu, absolwent prestiżowych uczelni zagranicznych, a oba koncerty z właściwą sobie energią poprowadził Mirosław Jacek Błaszczyk, związany z Filharmonią Śląską.

Szczególną wagę tej podwójnej inauguracji nadało wykonanie utworu napisanego specjalnie na tę okazję: autorstwa Magdaleny Cynk, interesującej toruńskiej kompozytorki, która inspiruje się lokalną historią i folklorem. Co więcej, prawykonanie – w ramach programu MKiDN „Kolekcje” – priorytet „Zamówienia kompozytorskie”: Koncert na flet i orkiestrę symfoniczną „Ukiyo-e No. 2” Marcela Chyrzyńskiego. Waga obu tych kompozycji okazała się, na szczęście, nie tylko okolicznościowa. Uwertura toruńska Cynk zwracała uwagę kondensacją formy, dynamiką i bogactwem narracji wywiedzionej z motywów kojarzących się z lokalną tradycją muzyczną (hejnał, pieśń flisacza). Warto wspomnieć, że kompozytorka jest również autorką Sinfonietty flisaczej i Kantaty inkorporacyjnej na cześć hołdu toruńskiego 1454 do słów... Kazimierza Jagiellończyka.

Utwór Chyrzyńskiego można natomiast uznać za dość oryginalną propozycję o walorze interdyscyplinarnym: ukiyo-e oznacza bowiem japońskie drzeworyty będące obrazami przemijającego świata. W użytej w utworze sonorystycznej technice istotnie można się doszukiwać zbieżności z właściwym sztuce drzeworytu nakładaniem się kolejnych warstw kolorystycznych. Nie mamy jednak w tej muzyce do czynienia ze statyczną narracją w manierze sonoryzmu: dialogi instrumentów solowych (flauto grande i flet altowy) z orkiestrą pulsują utajonym dramatyzmem, punktowanym potężnymi kulminacjami. Słychać też echa tradycyjnej muzyki Kraju Kwitnącej Wiśni.

Jedna z piękniejszych symfonii Dvořáka, pobrzmiewająca środkowoeuropejską swojskością, objawiła całą gamę wdzięków: czy to w tanecznym scherzu, czy w wariacyjnie zmiennym finale. Błaszczyk poprowadził tę partyturę z jeszcze większą pasją niż słynną Symfonię „Z Nowego Świata” przed kilku laty w tej samej sali, na czele płockiej orkiestry. W Ósmej toruńscy symfonicy potwierdzili, że są wysoce kompetentnym, bardzo zgranym zespołem. Płocka publiczność, która całkiem zasłużenie zgotowała wykonawcom owację na stojąco, opuszczała salę PSM zapewne w nadziei na podobnie pomyślaną – i podobnie udaną – inaugurację następnego sezonu: tym razem z miejscową orkiestrą w roli głównej.

 

 

Wrzesień 2015