25.11.2014, Warszawa.

 

Fuga dłoni na sopran, smyczki i elektronikę Grzegorza Duchnowskiego po raz pierwszy zabrzmiała 25 listopada 2014 w Filharmonii Narodowej. W utworze tym kompozytor po raz kolejny sięgnął po poezję Marcina Siwka. Jego wiersze posłużyły już Symfonii nr 5 (2010), w której wykorzystany został poemat Trzy studia głosu śpiewu; tym razem Duchnowski zainspirował się wcześniejszym (debiutanckim) tomikiem poety, Fuga dłoni. Wbrew temu, co mógłby sugerować tytuł kompozycji, teksty swą formą niekoniecznie nawiązują do formy muzycznej fugi. Cyklu Amputacje, wykorzystanym w utworze, składającego się z czterech lapidarnych wierszy, nie można nazwać jednak amuzycznym. Siwek w swej twórczości często nawiązuje (choćby samymi tytułami) do tradycji muzycznej. Mamy więc Przyśpiewkę okaleczonego, Dialog, Monolog i Epilog, a struktura całości znajduje swoje odzwierciedlenie w konstrukcji kompozycji Duchnowskiego. Utwór przeznaczony jest na kameralną obsadę: na estradzie mieliśmy więc śpiewaczkę (Dorota Szczepańska), dyrygenta (Jakub Chrenowicz) oraz niewielki zespół smyczków (Orkiestra Kameralna Filharmonii Narodowej).

Wokół estrady rozlegają się subtelne dźwięki elektroniki, nie przyćmiewające partii muzyków, ale tworzące dla nich łagodne, ostinatowe tło, które uwypukla tajemniczy, nieco mroczny nastrój wierszy. Amputacje Siwka nie są poezją sielankową, ale odwołują się do bolesnych doświadczeń człowieka poddanego drastycznej operacji (amputacja, a może nawet… aborcja?). Podmiot liryczny próbuje oswoić trudną sytuację, odważnie stawić jej czoła, ukoić ból. Dorota Szczepańska znakomicie spisała się w partii solistki, nasycając słowa Siwka dramatyczną ekspresją. Duchnowskiemu udało się stworzyć utwór kolejny już utwór doskonale korespondujący z tekstem poetyckim.

Jednym z interesujących zabiegów zastosowanych przez kompozytora był dialog śpiewaczki z dyrygentem w drugiej części utworu. „Jak się czujesz” – pada pytanie, na które odpowiedzią jest intrygująca quasi-aria sopranu: „Jak człowiek po amputacji drugiego człowieka”. Dopisanie partii wokalnych instrumentalistom (w tym przypadku dyrygentowi) pojawiło się u Duchnowskiego już w Apollu i Marsjaszu, tym razem jednak było ono jeszcze bardziej uzasadnione dramaturgicznie – wynikało z samej struktury wiersza. Słowo zostało przez kompozytora otoczone pieczołowitą troską, dzięki czemu niejednokrotnie trudna, a wręcz szokująca treść wierszy, miała szansę z całą mocą dotrzeć do słuchaczy. Bez wątpienia Epilog pozostawił audytorium w obliczu słów, które wymagają dłuższego przemyślenia:

 

„dobrze jest

czasem skaleczyć

 

kogoś

aby go orzeźwić”

 

Szkoda tylko, że kompozycja zabrzmiała w kontekście, który nie przystawał do niego ani w zakresie ekspresji, ani stylu. Cały koncert odbył się pod szyldem „Oh, Sweet Baroque!”; adekwatny był jednak tylko do programu drugiej jego części – wysłuchaliśmy wtedy zatytułowaną tak kompozycję Zbigniewa Bagińskiego. Tuż po Fudze dłoni zabrzmiał Koncert wiolonczelowy B-dur G 482 Boccheriniego w szkolnym wykonaniu Chiary Enderle – to całkowicie rozbiło ideę programową wieczoru. Być może umieszczenie w programie koncertu kompozycji Duchnowskiego miało jakiś związek z pojawieniem się fugi w tytule jego utworu? Nawet jeśli tak było, to za tym słowem kryła się zupełnie odmienna przestrzeń dźwiękowa…

 

 

Program MKiDN „Zamówienia kompozytorskie” realizowany przez IMIT.